piątek, 28 listopada 2008

ANTYLOGIA- collective hipertext-zasady

widmo tego przedsięwzięcia krążyło zbyt długo nad wschodnim, dojechaliśmy do "zwrotnicy" (tytuł roboczy oddaje istotę struktury)

Na tym blogu wrzucamy jedynie nasz towar artystyczny, więc trochę kontroli c i kontroli v, cały myk polega jednak na uporządkowania śmietnika linkami-przypisami.
z tekstu cudzego wybieramy słowo, lub zdanie, które wiąże się w jakikolwiek sposób z naszą pracą, w przypadku pracy graficznej dajemy linki pod spodem (odnośniki do wybranych elementów obrazka)

sugestie co do łączenia prac umieszczamy w komentarzach
obrazki dokładnie pasujące do tekstów umieszczamy w jednym poście
łatwo skumać chyba, (żeby zmieniac kolejność, zmieniamy datę posta)

dlaczego nie linki między różnymi stronami?
-jeżeli akcja okaże się sensowna to pójdzie na papier

oto przykładowa kombinacja czterech różnych prac krwla chyły boćka i miśki, zapraszamy do zabawy

czwartek, 27 listopada 2008

piątek, 21 listopada 2008

Gość z chabrami w ręku

Mała dziewczynka niesie w ręku bukiet polnych kwiatów
Ma włosy tak czarne że aż cygańskie
Obcy rzadko zaglądają w te strony
Nie potrafią znaleźć drogi do domu ciszy

Sączę Lavazze siedząc na ganku
Kot ociera mi się o nogę w oczekiwaniu na pieszczoty

Musi być matka
Gdzieś
Zawsze musi
Skoro są dziewczynki to muszą być matki
Skoro są chabry to musi być miłość

wtorek, 28 października 2008

ukryte ikony

ukryte ikony

wszyscy jesteśmy z las vegas
i przynajmniej raz planujemy tam ślub
nie wierzymy w elwisa
nie wierzymy w mantrę
nie wierzymy w telemę
ale to tylko wyrywki
powtórki robione codziennie
składając te same słowa w te same racje

żadne z nas nie pamięta kiedy spadło
na trawę na grzyby
kiedy zaczęło węszyć
wzdłuż białych ścieżek
kręcić się w lewo jako wieszcz
mianowany jednym wdechem
potrafimy teraz sprawiać
by się stało

Telekomunikacja

Komórki straciły już wszystko
mitochondrium zastąpiły klawisze
jądro wyewoluowało w kartę sim
wszystko pokrył wyświetlacz
pełno tu avatarów
emotikonów
***
gdyby to była komórka rakowa
co mnoży się jak te
skurwiałe i patologiczne rodziny
wielodzietne stada oddychające
nikotyną i oddające stolec
ociekający krwią jak gruszka
ugryziona gdzieś na przełomie września
i sierpnia jakoś już nie czuję
żeby to wszystko co mam za uszami
mogło być czymś więcej niż
namiastką anteny